Poetry :

How do you feel
When all your angels
Fall down
And brake their
Golden wings
And cry?

How do you feel
When all your goddesses
Stand naked
In a front of you
With ugly smiles
On their faces?

Who do you feel
When all your suns
Decide at once
To deny the fact
That they exist
To keep you alive?

And death is not coming yet?

____________________________________

I feel the universe
In me
Just behind this wall
I have no means
To move any brick
I don't want to lose it

____________________________________

Aki engem idézett
Aki engem ide is
A kiengesztelő
Aki enged is
A kiengedő
Aki enyém
A ki – én
Aki én
Aki
Ki?

____________________________________

Lehettek Lehettek számontartandó szépséges napjaink
A félrevezethető találmányok idejeként
Értelemszerűen káoszból ereszkedő fény
Az elfelejthetetlen manapságunkban élt
Lehettél megbocsátó, memóriát rontó szer
Holott nem fájt a különbség málhája már
Égett a jégkorszakból hívő vágyaink gleccsere
A lelkünkre szóló szürkés szelvény még várt
Lehettem megvakult percek ügyesebb faragója
Hűvösködő élet hajlandóságának elevenítő eleme
Szerelmünkben szemmellátható olvasottságod
Szent folyó vizével keresztelő önkéntes érzelme

____________________________________

Tak pełna kropla
Życia
Dla dwojga
Życia
Samotnie
Życia
Tak pełnego kropla
Dla dwojga
Samotnych
Życia
Dwóch nowych
Tak pełna kropelka
Jak kiedyś
W białej ramie
Z widokiem na ogród
Zapłakana ciszą
Zamyślona w jej muzyce

 

 

Znajduję ją

Gdzieś…

- Widzisz, już na wstępie trudno mi to opisać
...poza drzewiastą okolicą
Ponad łukiem kamienia kolejnego
Ponad horyzont wyrzuconym
Zapytaniem: dlaczego?
Gdzieś byłam kiedyś pełna
Wiedziałam, że nie potrzebujemy
Koronek i szlifowania,
Że edukować się należy cholernie ostrożnie
A kochać się bez zbędnych starań
Znajduję ją...
Na piachu rozrzuconą
Resztkę skamieniałości
Gdzieś pozostało zburzone drzewo
Odkrytych wnętrz i nierówności
Rozbabrane szczęście rodzinne
Niebo połowicznie przesłonięte
Gdzieś istniała nienawiść do światła
Naturalnego, do odsłoniętych
Ramion, dekoltów i kolan
Piekła zaglądania za firanki
Znajduję ją!
Pod pretekstem źle wycelowanych gestów
W prześcieradle zmęczonym, gdyż rozwodnionym
Gdzieś była strasznie ciemna noc!
Kochana, bo cicha w przekroczonym
Wieku niewinności...
Gdzieś znali mnie mężczyźni
Tę własną bajkę, o czwartych
Nad ranem wyśnioną – nie,
Wypaloną, wykołysaną
W dotyku obcych ramion
Tę zmienność niekonstruktywną
W wierszach przepalonych
W rozpiętych bluzkach
W poczuciu, że nie dzieje się nic
Znajduję ją:
Zapłakaną, z makijażem
Na szyi płonącym
Bo na spalonej skórze niedoszłej
Matki – Polki – Bez – Granic;
Zasmuconą, bowiem to najskrytsze
Na wiatr, psom na pożarcie
Rzucił najbliższy przyjaciel;
Zaniepokojoną, bo w wielu
Sprawach nie miała racji
Nie potrafiąc zaspokoić
Przyszłych pokoleń;
Zaniedbaną, w rozpiętym
Płaszczu – z polowań nadal
Krwią broczącym, i staraniem.
Znajduję ją
W lustrze rozbitym szukającą
Odpowiedniego kawałka

____________________________________

Szyba – twierdzisz
Błędnie podjęta decyzja
Coś tak małego, że pęka przy
Sprzątaniu
Azt mondod: Ablak – valami
Kikristályososodott döntés – kép -
Telenség – annyira, mint/hogy
A takaritás
Glass – say, "NOT"
Spoken – on the path taken – so be it
So – small, unprotected, crashed
When clearly defined
Słowa, Szó, Words
S-W-O-r-/l/-d-S
Undertaken!-NOT